Small Travellers
Bloggerzy, podróżnicy, specjaliści od city breaków. Asia i Tomek są młodym małżeństwem z zupełnie różnych światów pokazujących receptę na wspólne życie.

 

Cztery lata temu, przy okazji wchodzenia w nowy rok, rzuciliśmy sobie wyzwanie. Wyzwanie polegało na tym, żeby w każdym miesiącu gdzieś wyjeżdżać. Chociażby na weekend, ważne, by na chwilę zmienić swoje otoczenie. Dość szybko zauważyliśmy, że taka forma spędzania wolnego czasu sprawia, że odpoczywamy. Wyzwanie miało trwać rok, a trwa do dzisiaj i już nie jest tylko wyzwaniem, a naszą codziennością.

Jesteśmy młodym małżeństwem, pracującym w zupełnie różnych środowiskach. Asia pracuje na etacie w świecie IT, a Tomek w ramach własnej działalności tworzy ilustracje i projekty graficzne. Te dwa pozornie różne światy łączymy wspólnym podróżowaniem w duchu slow life. Odkąd pamiętam, każdy dzień z 26 dni urlopu, przeznaczamy na nasze wspólne wyjazdy. Często szukamy okazji, by wyjechać w piątek tuż po pracy i wrócić w niedzielę wieczorem albo w poniedziałek rano. Wiem, że sporo osób po powrocie z urlopu potrzebuje dodatkowego dnia na powrót do rzeczywistości. W naszym wypadku, samolot w środku nocy i pojechanie prosto z lotniska do pracy, jest czymś standardowym. Już dawno przestaliśmy myśleć o naszych wyjazdach jako o urlopie. Dla nas jest to czas na poszukanie inspiracji, zmienienie codziennego kontekstu i spędzenie czasu ze sobą. Zawsze powtarzamy, że praca to przerwy w naszych podróżach – nigdy na odwrót.

Przy wyborze destynacji na krótki, weekendowy wyjazd kierujemy się… to zależy. Czasem jest to impuls, wystarczy jedno zdjęcie, które sprawi, że chcemy znaleźć się w danym miejscu. Innym razem przyciąga nas myśl o tym, jak fantastyczne rzeczy zjemy. Lubimy miasta i lubimy odkrywać ich różnorodność, choć ostatnimi czasy ciągnie nas też do siedlisk i domów położonych gdzieś na skraju lasu, w totalnej ciszy.

 

 

Aby zachować taką częstotliwość wyjazdów, dbamy odpowiednio o nasz budżet domowy, więc sprawa kosztów jest dla nas także istotna. Po pierwsze, polujemy na tanie bilety lotnicze, po drugie sprawdzamy jaki będzie koszt życia na miejscu. Co z tego, że do Norwegii czy Szwecji poleci się za kilkanaście złotych, jeśli za sam transport z lotniska do centrum miasta zapłacimy dwa-trzy razy więcej. Bardzo polecamy założyć sobie budżet, który chce się przeznaczyć na taki wyjazd i przed podjęciem decyzji zrobić pierwszy research. Mamy taką swoją listę miejsc, które chcemy zobaczyć i jak tylko pojawia się okazja cenowa, to bez wahania kupujemy bilety.

Przy takim trybie podróżowania, ważne jest jedno założenie – prawdopodobnie nie zobaczysz wszystkiego. I dla nas nie jest to żadna strata! Mimo tego, że w wielu miejscach jesteśmy tylko 48 h, to staramy się wykorzystać ten czas na maksa. Dużo spacerujemy, zatrzymujemy się w kawiarniach i knajpach, wszystko przebiega w relaksującym tempie. Przed wyjazdem wybieramy miejsca, które chcemy odwiedzić i zdecydowana większość z nich to lokale gastronomiczne, galerie i lokalne sklepiki, niż typowe atrakcje turystyczne.

Polecamy przed wyjazdem zadać sobie i swoim współtowarzyszom pytanie: „na czym nam zależy podczas tej podróży?”. Na podstawie tych odpowiedzi dostosować stworzyć wstępny plan, jednak nie usztywniać się na niego za wszelką cenę.
Ze względu na częste wyjazdy doszliśmy do niezłej wprawy, jeżeli chodzi o pakowanie. Mamy plecaki, które zabieramy na krótkie wyjazdy, ale i miesięczne wyprawy. Polecamy też mieć w gotowości kosmetyczkę z miniproduktami. Zawsze, chwilę przed wyjazdem, przygotowujemy sobie listę rzeczy do spakowania. Dzięki temu sam proces zajmuje chwilę – czasem wystarczy nam 10 minut! Gdy podróżujemy po Europie, nie pakujemy się „na wszelki wypadek” – bierzemy tylko niezbędne rzeczy. Obowiązkowo pakujemy aparat fotograficzny, butelkę z filtrem i kubek na kawę. Bilety lotnicze, mapy, plan wyjazdu mamy zapisane w naszych telefonach. Niezbędnym elementem bagażu są też nasze autorskie dresy, z którymi nie rozstajemy się w podróży.

W tym wszystkim chodzi o to, aby robić wszystko w zgodzie ze sobą – tak właśnie brzmi nasza najważniejsza rada i dotyczy się nie tylko samego podróżowania.