statnimi czasy coraz bardziej popularna staje się moda na turystykę kulinarną. Jakie regiony w Polsce należy odwiedzać, aby spróbować niepowtarzalnych smaków?

Wszystkie! Mówiąc najzupełniej poważnie, każdy zakątek Polski ma do zaoferowania mnóstwo ciekawych smaków, które warto poznać. Pochodzę z Podlasia i uważam, że naprawdę warto zajrzeć tam na pyszną babkę lub kiszkę ziemniaczaną, sycące kartacze ze skwarkami, niezawodny latem chłodnik litewski albo słodki sękacz lub mrówkowiec, czyli górę faworków zalanych miodem. Warto wpaść na Mazury na smażonego okonia albo płotki w occie, na Kaszuby po świetne śledzie i delikatne ruchanki – czyli placki drożdżowe, do Szczecina na lody o smaku Paprykarza Szczecińskiego i Torunia na lody piernikowe, nie wspominając już o cudnych oscypkach z Południa. W polskich smakach można przebierać bez końca!

Bardzo popularną formą spędzania czasu wolnego w okresie letnim jest grillowanie. Jak zdrowo grillować, nie przesadzając z tłustymi potrawami?

Zacząłbym od właściwego przygotowania potraw: zamiast kupować mięso czy warzywa w przyprawach albo korzystać z gotowych marynat o często nienajlepszym składzie, przygotujmy je sami. To naprawdę nic trudnego, bo pieprz, sól, sok z cytryny i czosnek potrafią zadziałać cuda. Świeże zioła, dostępne latem, też będą bardzo pomocne. Dalej: zastanówmy się, czy wieprzowa karkówka albo czerwona kiełbasa to naprawdę pozycje niezbędne na grillowej liście i czy nie zastąpić ich, choćby czasem, białym mięsem albo rybami. Pstrąg z grilla smakuje naprawdę świetnie! Krewetki, na przykład w marynacie z tajskiej pasty curry, też mogą być świetnym urozmaiceniem obiadu przy grillu. I wreszcie na koniec: zamiast zagryzać dania z grilla pieczywem, postawmy na warzywa – sałata z domowym winegretem z czosnku i soku z cytryny będzie idealna.

Jakie rodzaje przekąsek poleciłby Pan osobie, która wybiera się w dłuższą podróż? Jakie są Pana zdaniem skuteczne sposoby na przechowywanie żywności w trasie?

Zdecydowanie wszystko, co dostarczy nam zdrowej energii: orzechy, suszone morele albo daktyle to naprawdę smaczne opcje. Nie ruszam się też w długą podróż bez wafli kukurydzianych i butelki niegazowanej wody mineralnej. A jeśli ktoś ma chwilę przed wyjazdem, to bardzo fajnym rozwiązaniem są domowe batoniki zbożowe z suszonymi owocami: moje ulubione to te z kawałkami gorzkiej czekolady i prażoną komosą ryżową, które wymyśliłem po powrocie z Peru – to niezmiennie bardzo popularny przepis na moim blogu. Są smaczne, naprawdę energetyczne i niezwykle łatwe w przechowywaniu, bo wystarczy je pokroić i zawinąć w papier śniadaniowy.

Wybierając wakacyjną destynację sugeruje się Pan rekomendacjami znajomych czy folderami biur podróży?

Zwykle podróżuję samodzielnie, więc planując swoje wycieczki zawsze staram się zebrać jak najwięcej informacji: proszę znajomych o rekomendacje, czytam artykuły na innych blogach podróżniczych, oglądam mapy i zdjęcia, ale też czasem podglądam katalogi biur podróży – wszędzie można znaleźć inspiracje. Klucz to informacje z wielu źródeł – wtedy można ułożyć naprawdę ciekawy plan wyjazdu i mieć plan B, gdyby któreś miejsce okazało się… mniej interesujące, niż na to liczyliśmy.