Szacowany czas czytania: 4 minuty
Podróżowanie już teraz coraz rzadziej polega na realizowaniu wcześniej przygotowanego, sztywnego planu, a coraz częściej na podejmowaniu spontanicznych wyborów w czasie rzeczywistym. Zawdzięczamy to dynamicznemu rozwojowi aplikacji i swobodnemu dostępowi do internetu na całym świecie, który stał się dużo łatwiejszy, odkąd na scenę wkroczyły cyfrowe karty eSIM. Kiedy do tego wszystkiego dodamy postępujący rozwój sztucznej inteligencji, sytuacja robi się jeszcze ciekawsza. Jak te zmiany mogą wpłynąć na nasze podróże w najbliższych latach?
Według badania Booking.com aż 89 proc. turystów deklaruje, że będzie w przyszłości korzystać z AI do planowania swoich podróży – od układania tras po rekomendacje miejsc poza głównym turystycznym nurtem. AI przestaje być jedynie narzędziem do wyszukiwania informacji – staje się cyfrowym towarzyszem podróży. Potrafi zaproponować trasę dopasowaną do preferowanego tempa zwiedzania, podpowiedzieć mniej oczywiste miejsca, a nawet zasugerować, kiedy zrobić odpoczynek. Dzięki zdolności uczenia się AI będzie dopasowywać się do stylu podróżowania użytkownika i personalizować wyjazdy tak, jak dziś personalizowane są playlisty ulubionych gatunków muzycznych czy treści w serwisach społecznościowych.
W kolejnych latach AI może nie tylko wspierać podróżowanie, ale wręcz tworzyć nowe jego formy.
Jednym z silnych trendów są tzw. adaptive journeys – podróże bez sztywnego planu, w których algorytm na bieżąco modyfikuje trasę na podstawie pogody, natężenia ruchu turystycznego, samopoczucia użytkownika czy nawet jego zmęczenia mierzonego przez urządzenia noszone na ciele. W takim wydaniu wyjazdy przestaną być projektowane „przed”, a zaczną się dziać „w trakcie”, niemal jak gra w trybie live. Efekt? Coraz więcej osób będzie podróżować po swojemu – wolniej, bardziej świadomie, z możliwością spontanicznej zmiany planów.
Internet już dawno przestał być tylko dodatkiem, a stał się podstawowym elementem wyjazdu, niczym paszport czy wygodne buty. Ten trend będzie tylko rósł. Bez internetu nie działa ani AI, ani elastyczne planowanie. Dlatego podróżniczym standardem, szczególnie poza Europą, już teraz staje się eSIM.
Możliwość kupienia pakietu danych jeszcze przed wylotem i aktywowania go w aplikacji od razu na lotnisku przesiadkowym czy docelowym daje turystom coś więcej niż wygodę – także poczucie pełnej kontroli nad sytuacją i bezpieczeństwo.
Rozwiązania takie jak Orange Flex Travel zapewniają podróżnikom stałe połączenie z internetem bez straty czasu, męczących formalności i stresu związanych z uzyskaniem lokalnej karty SIM na miejscu.
Ciekawym kierunkiem rozwoju turystyki są cyfrowe dokumenty i biometryczna obsługa podróżnych. Karty pokładowe, rezerwacje, ubezpieczenia, bilety wstępu, a w przyszłości także dokumenty tożsamości – wszystko w jednym ekosystemie. Mniej papieru oznacza mniej błędów, kolejek i nerwowych sytuacji.
Jeszcze innym trendem zmian w turystyce jest rozwój spersonalizowanych podróży narracyjnych. Co jeśli AI będzie łączyć dane historyczne, kulturowe i społeczne z preferencjami użytkownika, tworząc indywidualne „opowieści podróżnicze”? Inne zwiedzanie tego samego miasta będzie przewidziane dla znawcy architektury, inne dla fana kuchni, a jeszcze inną trasę i narrację odbierze miłośnik historii lokalnych społeczności. W takim świecie przewodnik przestaje być uniwersalny, a podróż staje się doświadczeniem skrojonym pod jedną osobę.
To właśnie tu technologia najmocniej zmieni sens podróżowania: z zaliczania miejsc i oglądania tego, co wszyscy, na budowanie indywidualnych przeżyć i doświadczeń.
Jednocześnie technologia nie odbiera podróżom autentyczności – wręcz przeciwnie. Usuwając bariery logistyczne, pozwala skupić się na tym, co najważniejsze: odkrywaniu, emocjach i spotkaniach z ludźmi. Trend jest jasny: przyszłe podróże będą bardziej spersonalizowane, elastyczne i cyfrowo wspierane. A smartfon? To już nie gadżet, lecz prawdziwe centrum dowodzenia w podróży.
*Cennik na dzień 12.02.2026. Aktualną ofertę można sprawdzić na stronie flex.orange.pl/travel