Skip to main content
Home » Pomysł na weekend » Jak języki obce zmieniają sposób podróżowania?
Pomysł na weekend

Jak języki obce zmieniają sposób podróżowania?

Szacowany czas czytania: 4 minuty

Damian Stefańczyk

Twórca i dziennikarz, który łączy wrażliwość dokumentalisty z dynamiką współczesnych mediów. W swojej pracy skupia się na autentyczności, komunikacji i poszukiwaniu ludzkich historii, które niosą emocje i znaczenie. Tworzy projekty dokumentalne, podcasty i formaty wideo, w których stawia na szczerość, odwagę i otwartość w rozmowie. Jest autorem filmu dokumentalnego „Nieusłyszane”, opowiadającego o Polakach mieszkających w Ameryce Południowej. Prowadzi także podcast „Damian’s Corner”, w którym rozmawia o odwadze, relacjach, komunikacji i przełamywaniu barier, zarówno językowych, jak i emocjonalnych. W centrum jego pracy zawsze stoi człowiek – prawdziwy, nieidealny, szczery. Jego twórczość łączy dziennikarską rzetelność z artystyczną wrażliwością i potrzebą zrozumienia drugiego człowieka. Można go znaleźć m.in.: na TikToku, Instagramie i YouTubie.

Znajomość języków sprawiła, że podróże przestały być powierzchowne. Otworzyły się przede mną możliwości, do których nie dociera większość turystów: zaproszenia do domów, rozmowy bez filtrów, dostęp do lokalnych inicjatyw czy projektów.


Jaką rolę odgrywa znajomość języków obcych podczas pana podróży?

Języki są dla mnie absolutnie kluczowe i odgrywają niezwykle ważną rolę w każdej podróży. To one pozwalają nie tylko poruszać się po danym kraju, ale przede wszystkim zanurzyć się w kulturze, zrozumieć ludzi, ich sposób myślenia, codzienne problemy i radości. Dla mnie właśnie ten lokalny aspekt jest najważniejszy. Doskonałym przykładem jest język hiszpański, który bardzo pomógł mi podczas podróży po krajach Ameryki Południowej. Dzięki niemu mogłem nawiązywać naturalne rozmowy z mieszkańcami, słuchać ich historii i być traktowanym nie jak turysta, lecz jak ktoś „z wewnątrz”. Gdyby nie moja znajomość hiszpańskiego, nie powstałby dokument, nad którym pracowałem – bo jego fundamentem były autentyczne rozmowy i zaufanie lokalnych ludzi. Bez języka ten projekt po prostu nie miałby sensu.

W ilu językach potrafi się pan porozumiewać i czy zdarzyło się panu używać ich w nietypowych sytuacjach?

Potrafię porozumiewać się w pięciu językach, choć oczywiście na różnych poziomach.

Biegle mówię po angielsku, hiszpańsku i po polsku. Na poziomie komunikatywnym posługuję się francuskim, a całkiem dobrze radzę sobie również z niderlandzkim. Wszystko to wynika z mojej drogi edukacyjnej – najpierw studia w Holandii, a później w Belgii. Co ciekawe, w Brazylii spotkałem wielu turystów z Flandrii – i to właśnie niderlandzki okazał się językiem, który nas połączył. To pokazuje, że języki często przydają się w zupełnie nieoczekiwanych momentach i miejscach.

Czy znajomość języków obcych otworzyła przed panem nowe możliwości podróżnicze?

Zdecydowanie tak. Znajomość języków sprawiła, że podróże przestały być powierzchowne. Otworzyły się przede mną możliwości, do których nie dociera większość turystów: zaproszenia do domów, rozmowy bez filtrów, dostęp do lokalnych inicjatyw czy projektów. Języki pozwoliły mi podróżować wolniej, głębiej i bardziej świadomie, a także podejmować projekty medialne i dokumentalne, które wymagają realnego kontaktu z ludźmi.

Jak wygląda pana metoda nauki języków?

Dla mnie kluczem jest komunikacja i pozwolenie sobie na błędy. Odchodzę od perfekcji, bo wiem, że język żyje wtedy, gdy się go używa. W dzisiejszym społeczeństwie poprawność stała się wręcz klątwą – ludzie boją się oceny, krytyki, popełnienia błędu. To często blokuje ich przed mówieniem. Właśnie dlatego stworzyłem podcast, w którym przełamuję bariery językowe, rozmawiając z celebrytami po angielsku. Chcę pokazać, że język to narzędzie do kontaktu z drugim człowiekiem, a nie egzamin. Najważniejsze jest mówić, próbować i się nie bać.

Next article