Paszport i aktualne szczepienia to podstawa, jeśli planujemy zagraniczny wyjazd z psem. Lekarze weterynarii apelują też o ochronę zwierzaka przed kleszczami i innymi pasożytami. Które preparaty sprawdzą się najlepiej?

Lek. wet. Filip Czurczak
Absolwent Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu; Medical Advisor Vet-Agro; ekspert ds. zdrowia zwierząt oraz prowadzący szkolenia dla lekarzy weterynarii w całej Polsce. Doświadczenie kliniczne łączy z działalnością edukacyjną i terenową, aktywnie uczestnicząc także w inicjatywach środowiskowych, takich jak Vet-Riders.
Jeżeli wyjeżdżamy za granicę, podstawą jest wyrobienie paszportu w lecznicy weterynaryjnej. Pies musi zostać zachipowany, a numer chipu wpisany do dokumentu – to ważne przy kontroli granicznej. W paszporcie musi się także znaleźć ważne szczepienie przeciw wściekliźnie, aktualne w chwili wyjazdu. Pies może przekroczyć granicę nawet w dniu podania szczepionki.
Inaczej wygląda to w przypadku szczeniąt. Szczepienie obowiązuje od ukończenia 3. miesiąca życia, a od tego momentu musi minąć jeszcze 21 dni, aby pies mógł przekroczyć granicę.
Niektóre kraje, m.in. Finlandia, Wielka Brytania, Irlandia czy Malta, wymagają odrobaczenia przeciwko tasiemcowi bąblowcowemu wielojamowemu, co wymaga podania odpowiedniego leku przeciwpasożytniczego i potwierdzenia przez lekarza weterynarii.
Pchły i kleszcze występują niemal na całej kuli ziemskiej. Kleszcze są bardzo niebezpieczne, ponieważ przenoszą wiele chorób zakaźnych. W przypadku zwierząt najgroźniejsza jest babeszjoza, wywoływana przez pierwotniaka, który w momencie ugryzienia przez kleszcza trafia do krwiobiegu psa, prowadząc do poważnej anemii. Choroba jest trudna i droga w leczeniu, często śmiertelna. U zwierząt występuje również borelioza – ta sama odkleszczowa jednostka chorobowa co u ludzi.
Z dużym ryzykiem wiążą się tropikalne i cieplejsze strefy (np. basen Morza Śródziemnego), gdzie groźne choroby zakaźne są przenoszone przez niektóre gatunki much i komarów. Leiszmanioza i dirofilarioza coraz częściej są notowane też w naszym klimacie, zaimportowane z zagranicy.
Leiszmanioza może powodować uszkodzenie narządów wewnętrznych, takich jak nerki czy wątroba. Dirofilarioza, zależnie od postaci, atakuje układ krążenia albo skórę. Pasożyt może wędrować również do narządów wewnętrznych czy gałki ocznej.
Pod tym względem za najskuteczniejsze należy uznać preparaty w formie spot-on (nakrapiane na skórę) z permetryną i imidaclopridem. Wchłaniają się w przeciągu 12–24 godzin i nie tracą skuteczności w wyniku kontaktu z wodą. Te substancje wykazują zarówno działanie biobójcze, jak i odstraszające ektopasożyty. Przy produktach opartych na fipronilu pies nie powinien się moczyć dwa dni przed i dwa dni po podaniu.
Odporność na wodę jest też plusem tabletek zawierających izoksazoliny. Niestety nie odstraszają one pasożytów. Dopiero po kontakcie z krwią psa, w której krąży ta substancja czynna, kleszcz obumiera i odpada.
Obroża natomiast działa skutecznie tylko wtedy, gdy przylega bezpośrednio do skóry. Jeśli sierść jest mokra, to jej działanie będzie słabsze. Częsty kontakt z wodą może obniżać jej skuteczność, więc lepiej zdejmować ją na czas kąpieli.
Jeśli kleszcz jest martwy, a nadal tkwi w skórze, chwytamy go za pomocą kleszczołapki, podważamy i wyciągamy zdecydowanym ruchem. Podobnie zresztą usuwamy żywe kleszcze u zwierząt, które nie były zabezpieczone przed pasożytami. Absolutnie nie stosujemy w tym celu żadnych olejków i innych tłustych substancji.