Skip to main content
Home » Jedziemy na wakacje » Jak słuchać swojego ciała na urlopie?
Jedziemy na wakacje

Jak słuchać swojego ciała na urlopie?

Zuza Dmitruk

Prowadzi na YouTube treningi pełne energii, tańca i wzmacniania ciała. Swoim podejściem pokazuje, że aktywność może być przyjemnym elementem codzienności, również wtedy, gdy jesteśmy w podróży.

Podróże często wybijają nas z rutyny. Jak podejść do ruchu, żeby nie zamienił się w kolejny obowiązek?

Wakacje potrafią wybić z rytmu, szczególnie jeśli na co dzień mamy swoje treningi i poukładany plan dnia. Mamy więcej spontaniczności, lokalnych smaków, późnych kolacji i zwyczajnej potrzeby wyluzowania. To zupełnie normalne. Sama nie widzę się na hotelowej siłowni o świcie ani na wyciskaniu ciężarów przed śniadaniem. Urlop nie powinien być testem silnej woli.

Jednocześnie uważam, że najprzyjemniej żyje się wtedy, gdy ruch jest naturalną częścią dnia, a nie próbą „odpracowania” wakacyjnych przyjemności. Zdrowe podejście zaczyna się w głowie: na urlopie nie trzeba rezygnować z aktywności, ale też nie trzeba mieć idealnego planu. Czasem wystarczy jedna aktywna rzecz dziennie, żeby ciało poczuło różnicę, a głowa nadal miała luz.

Na co dzień tworzysz treningi na YouTube. Jakie podejście do aktywności chcesz przekazywać swojej społeczności?

Najbardziej zależy mi na tym, żeby dziewczyny czuły, że ruch jest dla nich, a nie one dla ruchu. Muzyka w moich treningach ma ogromną moc – potrafi zmienić nastawienie i sprawić, że aktywność z obowiązku staje się przyjemnością.

Ruch jest ogromną częścią mojego życia, ale to nie znaczy, że zawsze musi być ciężko i perfekcyjnie. Najbardziej wierzę w aktywność, do której chce się wracać. Dla jednej osoby będzie to taneczny trening, dla drugiej bieganie, pływanie czy rower.

Jak znaleźć aktywność dla siebie w nowym miejscu?

Najlepiej zacząć od pytania: co to miejsce mi daje? Jeśli jestem na city breaku, bardzo często rezygnuję z taksówek i staram się chodzić pieszo. To najprostszy sposób na aktywne zwiedzanie. Kroki robią się same, a przy okazji trafia się na zakamarki, lokalne kawiarnie i widoki, których nie zobaczylibyśmy zza szyby.

Przed wyjazdem lub już na miejscu lubię też sprawdzić, jakie aktywności są popularne w danej okolicy. Nad wodą może to być pływanie, kajaki, paddleboard albo długi spacer plażą. Ostatnio w Hiszpanii odkryłam padel i badminton – w domu nigdy mi z tym nie po drodze, a pod palmami to była świetna atrakcja! Po locie, długiej trasie czy godzinach siedzenia ciało często potrzebuje prostego ruchu – wtedy stawiam na krótkie rozciąganie.

Czasem jedna aktywna rzecz dziennie wystarczy, by ciało się poruszyło, głowa odpoczęła, a wakacje pozostały wakacjami.

Czy na urlopie warto trzymać się swojej rutyny treningowej?

To zależy. Jeśli ktoś ma swoją rutynę i bez tego czuje się gorzej, to warto wygospodarować na to czas. Ja też na wyjazdach często wykonuję swoje standardowe treningi, bo nagrywam je dla moich obserwatorek i nie potrafię zostawić tych widoków tylko dla siebie. Dzięki temu moje treningi są takie przyjemne.

Ale wakacje są też świetnym momentem, żeby zmienić formę aktywności. To, że ruch wygląda inaczej niż w domu, nie znaczy, że jest gorszy. Czasem jest nawet lepszy, bo daje ciału nowy bodziec, a głowie więcej frajdy.

Jeden urlop nie niszczy formy. Dużo bardziej szkodzi nam podejście „wszystko albo nic”. Jeśli nie zrobiłam pełnego treningu, ale dużo chodziłam, pływałam, to też jest ruch. Dla mnie aktywne wakacje oznaczają słuchanie siebie i wybieranie ruchu, który pozwala mi doświadczać jak najwięcej.

Next article