
Asia Jakubiec
Tworzę treści podróżnicze w social mediach, publikując filmy, relacje oraz posty, które inspirują tysiące osób do odkrywania świata i dostrzegania jego piękna. Skupiam się na pokazaniu zarówno popularnych, jak i mniej oczywistych kierunków oraz dzieleniu się doświadczeniami z podróży po Polsce i świecie. W swoich materiałach stawiam na świadome podróżowanie, dopasowane do indywidualnych potrzeb.
Jak odróżnić potrzebę totalnego wyciszenia od głodu aktywnego city-breaku?
Myślę, że najlepiej zacząć od zastanowienia się, czego naprawdę brakuje nam na co dzień. Jeśli nasz tryb życia jest intensywny, dużo się dzieje i czujemy przesyt bodźców, wtedy zwykle potrzebujemy tak zwanego wyciszenia i odpoczynku. Mam na myśli spędzenie czasu w spokojnym otoczeniu, blisko natury – na przykład w domku nad jeziorem, gdzie każdego ranka budzi nas piękny widok, dźwięki przyrody i cisza.
Z kolei aktywny city-break to zupełne przeciwieństwo wyjazdu na łono natury. To zazwyczaj duża dawka emocji, codzienne pokonywanie wielu kilometrów i intensywne zwiedzanie wielu miejsc. Jest to bardzo ekscytujące, ale też potrafi zmęczyć. Taki wyjazd wymaga planowania i dobrej organizacji, dlatego lepiej sprawdza się u osób, które mają czas i lubią ten etap przygotowań.
Ten rodzaj podróży polecałabym szczególnie osobom prowadzącym siedzący tryb życia, które czują rutynę i potrzebę wyrwania się z codzienności. Wyjazd, na przykład do Paryża, Londynu czy Pragi, może mocno zmienić perspektywę, dostarczyć emocji i pozytywnie wpłynąć na samopoczucie.
Na co zwracasz uwagę, szukając miejsca, które ma „to coś” i pozwoli ci realnie odpocząć?
Wybór miejsca jest dla mnie bardzo ważny, dlatego zawsze dokładnie analizuję kierunek podróży.
Największe znaczenie ma klimat danego miejsca oraz emocje, jakie wywołuje jeszcze przed wyjazdem. Często już samo przeglądanie zdjęć kraju, regionu czy hotelu sprawia, że od razu wiem, czy chcę się tam wybrać.
Przy wyborze kieruję się też opiniami innych osób, ponieważ często najlepiej oddają one realne doświadczenia związane z danym miejscem. W przypadku wyjazdów zagranicznych typowo wakacyjnych, duże znaczenie ma dla mnie lokalizacja obiektu, bliskość plaży, a także infrastruktura, baseny oraz duża ilość zieleni. Lubię miejsca z duszą, w których można poczuć klimat danego kraju czy regionu.
Z kolei przy wyborze miejsc w Polsce wybieram spokojniejsze, bardziej ustronne obiekty z malowniczymi widokami i ciekawymi atrakcjami w pobliżu, gdzie dojazd nie zajmuje zbyt dużo czasu. Co ciekawe, najlepiej odpoczywam wtedy, gdy jestem odcięta od elektroniki i odkładam telefon i skupiam się na przeżywaniu chwili oraz zbieraniu doświadczeń.
Jak nie wpaść w pułapkę „modnych kierunków” i wybrać coś w zgodzie ze sobą?
Mam wrażenie, że obecnie bardzo łatwo pomylić własne potrzeby z tym, co dobrze wygląda w social mediach. Dlatego przed wyjazdem warto zadać sobie kilka prostych pytań, na przykład: „Czego teraz naprawdę potrzebuję?” oraz „Jak chcę się czuć po tym wyjeździe?”.
Trendy mogą inspirować, podsuwać pomysły i zachęcać do odkrywania nowych miejsc, ale nie powinny podejmować decyzji za nas. Warto też zastanowić się, czy dany kierunek wybieramy dlatego, że faktycznie nas interesuje, czy dlatego, że często pojawia się w internecie. Czasem to, co modne, niekoniecznie przekłada się na realny odpoczynek.
Przykładowo, jeśli zależy nam na ciszy i relaksie z dala od tłumów, lepszym wyborem w okresie wakacyjnym może być mniej popularna grecka wyspa niż słynne Santorini. Choć na zdjęciach wygląda spektakularnie, w sezonie bywa tam bardzo tłoczno, a popularne atrakcje są mocno oblegane i trzeba liczyć się z kolejkami. Takie miejsca pokazują, że obraz z internetu nie zawsze oddaje rzeczywistość.
Dlatego warto nie wybierać kierunku pod wpływem chwili, tylko dać sobie czas na refleksję i sprawdzenie opinii. Świadoma decyzja często przekłada się na bardziej satysfakcjonujący wypoczynek.