ani Natalio, na polską scenę muzyczną wkroczyła Pani z impetem. Ma Pani już na swoim koncie ogromne sukcesy wokalno-artystyczne. Kiedy i w jaki sposób odkryła Pani pasję do muzyki?

Tak naprawdę wszystko zaczęło się od mojej babci, która śpiewała ze mną jak byłam mała. Muzyka była dla mnie zawsze pewną formą spędzania czasu ze znajomymi. Od wspólnego słuchania, przez próbowanie tworzenia własnej muzyki, aż po granie koncertów z i dla przyjaciół. Tak więc muzyka towarzyszy mi od bardzo dawna i to, że dziś jestem muzykiem było naturalną koleją rzeczy.

Najczęściej to właśnie w weekendy koncertuje Pani wraz ze swoim Zespołem. Można powiedzieć, że wyjście na koncert czy festiwal to świetny sposób na spędzenie wolnego czasu z muzyką i odreagowanie stresu – zarówno dla Artysty, jak i dla Widza?

Oczywiście! To przede wszystkim bardzo dobra forma na spędzanie czasu i komunikowanie się z ludźmi, opowiadanie o emocjach i radzenie sobie z nimi. Sam koncert jest dla nas już takim ostatecznym momentem, ale poza nim to są wyjazdy, podczas których spędzamy ze sobą dużo czasu. W podróży często gramy w gry, oglądamy filmy, koncerty, pokazujemy sobie to, co nam się obecnie podoba w muzyce. W hotelach, kiedy mamy chwilę na to, by odpocząć chodzimy wspólnie na saunę, relaksujemy się i dużo rozmawiamy. Grając koncerty na festiwalach, jeśli mamy czas, wspólnie chodzimy też na koncerty innych artystów.

Z perspektywy Artystki – przelewanie swoich emocji na papier i twórcza praca pozwalają na radzenie sobie z codziennymi problemami?

W moim przypadku tak. Należę do osób, które bardzo mało mówią na co dzień o swoich emocjach, to dla mnie naprawdę duża trudność. Muzyka jest takim bezpiecznym pomostem, by to zrobić. Nie muszę mówić wprost tego, co czuję, ale mogę to zaśpiewać i opleść w różne historie, metafory, obrazy. To emocjonalnie duża ulga, ale też i frajda z kreowania czegoś nowego.

 

Natalia Nykiel: Jestem bardzo wdzięczna za to, że nie dość, że moja praca sprawia mi ogromną przyjemność, to dzięki niej mogę pozwolić sobie na podróżowanie. To jest układ idealny.

 

Jest Pani osobą ciekawą świata, a dzięki wielu koncertom ma Pani możliwość podróżowania do niezliczonej liczby miast, nie tylko w Polsce. Czy pomiędzy koncertami znajduje Pani czas na zwiedzanie i odkrywanie nowych miejsc?

Za każdym razem, kiedy mam kilka dni wolnych, jadę albo do domu na Mazury albo uciekam gdzieś zwiedzać świat. Uwielbiam podróże, dużo się podczas nich uczę, obserwuję, dają mi przestrzeń do wyciągnięcia wniosków z tego, co się dzieje dookoła mnie. Lubię przebywać blisko natury i spędzać aktywnie czas. Jeśli jadę na wakacje, to siedzenie w hotelu z basenem jest dla mnie ostatecznością. Potrzebuję chodzić z plecakiem i zobaczyć jak najwięcej się da, tak się odprężam. Jestem bardzo wdzięczna za to, że nie dość, że moja praca sprawia mi ogromną przyjemność, to dzięki niej mogę pozwolić sobie na podróżowanie. To jest układ idealny.

Jakie są Pani ulubione formy rozrywki i relaksu, poza muzyką?

Regularnie ćwiczę, to mnie relaksuje. Dużo jeżdżę rowerem, chodzę na basen. Lubię przeżywać ekstremalne doświadczenia, jak na przykład lot samolotem wyczynowym. Ostatnio byłam na symulatorze skoku spadochronowego i już zacieram ręce na przyszłe wakacje, by zrobić to naprawdę. Staram się spędzać dużo czasu ze znajomymi, podróżować z nimi, staramy się ciągle robić coś nowego. Oprócz tego studiuję dziennie, co pozwala mi zachować wewnętrzny spokój.