ani Katarzyno, jest Pani bestsellerową autorką kryminałów. Dlaczego to właśnie historie kryminalne są głównym tematem Pani powieści?

Pisanie książek kryminalnych to wieloetapowa praca. Każdy może mieć pomysł na fabułę, ale tutaj ważniejsze jest wykonanie. Bo kryminał to tak naprawdę popis nie tyle maestrii słowa, co rzemiosła autora.

Czym inspiruje się Pani tworząc nowe dzieła? A może to Pani jest inspiracją dla Czytelników?

Ja osobiście wszystko sprawdzam. Dokumentacja to moja ulubiona rozrywka przed etapem pisania. Konsultuję nie tylko dialogi, elementy kryminalistyczne, ale także życiorysy postaci. Odwiedzam miejsca, w których dzieje się akcja. Wszystko, o czym Państwo czytacie w moich powieściach osobiście dotknęłam, zbadałam, znalazłam w aktach prawdziwych spraw kryminalnych, potwierdziłam ich prawdopodobieństwo u ekspertów. Wtedy proces zapisu– mając taki bagaż doświadczeń, faktów i prawdziwych spraw– jest czystą przyjemnością. Mogę się wtedy skupić na języku, narracji, dopieszczać dialogi. Nie miotam się po omacku w fabule. To ważne, żeby pisarz wiedział jaki ma azymut oraz co tak naprawdę chce opowiedzieć. Ja zawsze wiem, a jeśli nie wiem, nie zaczynam pisać, by się nie wystrzelać z pomysłów. Dlatego też moje książki mają także walor poznawczy, można znaleźć w nich elementy niekryminalne, które ubogacą wasz bank danych. Sama też tego szukam w literaturze.

Mówi się, że Polacy nie czytają książek. Jakie są Pani obserwacje na temat stanu czytelnictwa w naszym kraju?

Nie wiem, skąd biorą się takie statystyki. Moje książki są dostępne wszędzie, w każdej bibliotece i podobno w co szóstym polskim domu jest przynajmniej jedna moja książka. Na moje spotkania autorskie przychodzą tłumy ludzi. Sale pękają w szwach. Ci ludzie jadą na targi książki po autograf z drugiego końca kraju. Ale to nie jest tak, że te osoby czytają tylko moje książki. Ich półki uginają się od literatury polskiej i zagranicznej. Zamiast siać defetyzm o tym jak to Polacy nie czytają zaczniemy w końcu doceniać tych, którzy to robią, by ci, którzy wybierają inne rozrywki niż książka poczuli w końcu wstyd, bo powinni.

Wiele osób uważa, że nie lubi czytać książek jeszcze zanim odnajdą swój ulubiony gatunek czy autora. Jakie korzyści czerpiemy dzięki czytaniu literatury?

Książki otwierają nas na inne światy, wyobraźnia pozwala na zdobywanie nowych szczytów w życiu i na marzenia- motywuje do ich spełniania. Oczyszczają nasze traumy, bo łatwiej przerobić problem za pomocą postaci literackiej niż konfrontować się z nimi w swoim życiu. Nie każdy jest gotów na taką terapię, a książka może dać mu nadzieję, rozśmieszy, zrelaksuje, zachęci do podróży, do zakochania. Nie byłabym w tym miejscu życia, w którym jestem, gdybym nie czytała. Pochodzę z małego miasteczka na rubieżach Polski. To, że odważyłam się wyjechać, żyć jak chcę- zawdzięczam lekturze. Nikt nie namawia do czytania książek nudnych, skomplikowanych, czy naukowych. Jeśli ktoś ma ochotę na kryminały albo i romanse- daj Boże, jeśli to akurat teraz daje mu moc. Dzieci biorą z nas przykład i jeśli rodzice czytają, ich latorośle także. Dlatego jeśli książka komuś nie leży, proszę wziąć do ręki inną- taką, której fabuła wciągnie jak trąba powietrzna. Nie przyjmuję też wyjaśnień typu, że książki są drogie. Papierosy, alkohol, urządzenia elektroniczne i gry komputerowe też nie są tanie. Co ja gadam: żywność nie jest tania. A jednak wybieramy te produkty zamiast opowieści. Są jeszcze biblioteki, antykwariaty. Ja czytałam, nawet kiedy byłam najbardziej biedna. Wolałam wydać na książkę niż hamburgera czy kolejny pączek. Może właśnie dlatego, że potrzebowałam karmy dla duszy, bo tym jest książka. Potrafi człowieka zmienić, dać mu moc, by marzenia przekuwały w szczęśliwe życie.