Siostry ADIHD
Milena i Ilona Krawczyńskie, blogerki i współzałożycielki marki Fit and Jump

 

W jaki sposób przygotowujecie się do każdego ze swoich wyjazdów? Preferujecie zaplanowane wyjazdy czy stawiacie na spontaniczność?

Preferujemy połączenie tych dwóch cech, potwierdzeniem tego jest nasz tour kamperem. W październiku 2018 wybraliśmy się w 50 dniową trasę. My plus Jacek, partner Mileny, i ich synek Ignaś (wyruszyliśmy kiedy miał dokładnie 10 miesięcy). Faktycznie przed startem planowaliśmy wstępną trasę, wyliczaliśmy miejsca, których nie można pominąć, tworzyliśmy listę niezbędnych rzeczy jakie musimy ze sobą zabrać, rozeznawaliśmy się w ubezpieczeniach itd. Jednak jak się okazało sam tour był bardzo spontaniczny i totalnie niezaplanowany. Mieliśmy jeździć po Europie, a ostatecznie wylądowaliśmy kamperem w Afryce, a dokładnie w Maroko. Przejechaliśmy przez Czechy, Austrię, Włochy, Francję, Monako, Hiszpanię, przepłynęliśmy promem do Afryki. Niesamowite wspomnienia, polecamy każdemu.

Czas ucieka bardzo szybko, a spraw codziennych nie ubywa. Jak udaje wam się łączyć częste podróże z obowiązkami?

W naszym przypadku praca nie wymaga siedzenia za biurkiem. Możemy pracować zdalnie z różnych miejsc, zatem też z tego korzystamy. Często bywa tak, że nasze wyjazdy nie mają charakteru czysto wypoczynkowego/urlopowego, realizujemy podczas nich różne projekty. Wszyscy jesteśmy tego samego zdania, „Raz się żyje” to nas napędza do spełniania mniejszych i większych marzeń.

Powszechnie mówi się, że podróże kształcą i rozszerzają horyzonty. Jak jest w waszym przypadku, czym dla was są podróże?

Zdecydowanie możemy się zgodzić z tym stwierdzeniem. Po każdej podróży mamy mnóstwo pomysłów biznesowych i otwartą głowę. Podczas podróżowania obserwujemy inne narodowości, ich mentalność, kulturę. Nawiązujemy nowe znajomości. Naszym marzeniem jest własna gastronomia, może nie teraz, jednak regularnie ten temat przewija się w naszych rozmowach. Poznawanie innych smaków, odwiedzanie lokalnych restauracji to idealny start do zrealizowania tego planu.

 

Siostry ADIHD
W naszym przypadku praca nie wymaga siedzenia za biurkiem. Możemy pracować zdalnie z różnych miejsc, zatem też z tego korzystamy.

 

Dzięki podróżom widziałyście już bardzo dużo, ale na pewno nie chcecie zwolnić tempa. Na jakie destynacje stawiacie w tym roku?

W tym roku byliśmy już we Włoskich górach, połączenie snowboardu i pracy. Sporo też jeździliśmy po Polsce, dopiero co wróciliśmy z Kościeliska/Zakopanego, a już w planach mamy Kraków. Poza tym myślimy o egzotycznej destynacji, Malediwy, Nowa Zelandia, wszystko przed nami. Rzadko kiedy planujemy grafik na kilka miesięcy w przód, jednak możemy zdradzić, że dopinamy szczegóły wyjazdu do Portugalii! To właśnie tam rozpoczniemy swoją przygodę z surfingiem. Planujemy wynająć auto i przy okazji zobaczyć kilka ciekawych miejsc, pokażemy je Wam na naszym IG @siostry_adihd

W zeszłym roku zwiedziłyście ponad 7 krajów w ramach wycieczki po Europie. Jeśli miałybyście udzielić kilku rad dotyczących planowania dalekich i czasochłonnych podróży z dzieckiem – co by to było?

Nie zabierać wszystkiego ze sobą, większość rzeczy można kupić na miejscu. Po zapakowaniu kampera okazało się, że mamy ponad 150 kg nadwagi,… Musieliśmy w nocy wyrzucać część bagaży do garażu, aby ze spokojną głową ruszyć w trasę. Dobrze przed tourem jest sprawdzić w jakich państwach potrzebne są winiety czy inne opłaty za przejazd. Jeżeli podróżujecie kamperem wyposażcie się w mapę campingów, ułatwi to poszukiwanie noclegu na trasie. Tak jak wspomniałam nasze planowanie trasy było bardzo spontaniczne, z dnia na dzień decydowaliśmy o kolejnej destynacji. Jeżeli chodzi o podróżowanie z dzieckiem to koniecznie dobra apteczka, żeby później w stresie nie szukać apteki. Nam przydała się składana wanienka do kąpieli, wózek, który po złożeniu zajmował bardzo mało miejsca, koniecznie dobre nosidło (nie wszędzie przejedzie się wózkiem), naturalnie krem z filtrem, ciuszki na każdą pogodę, bo zaczynaliśmy od chłodnych Czech, przez zimowy Innsbruck po upalny Marakesz. Jednak tak jak wspomniałam, głownie jeździliśmy po Europie, większość rzeczy kupisz na miejscu.